Instant news

  • Dziesięcioro profesorów naszego ZUT zaliczono do dwóch procent najbardziej wpływowych uczonych na świecie;
  • Na Wojska Polskiego działa sklep Eko Wyspa oferujący szeroki wybór żywności bio i ekologicznej. Ma wielu klientów;
  • Arboretum Syrenie Stawy zyskało oświetlenie LED i monitoring 21 kamer. Koszt całej inwestycji to milion sto stysięcy złotych;
  • Na początku 2021 nad Morskim Centrum Nauki ma powiewać wiecha a jego wystawę stałą przygotuje warszawska firma.
  • Ten Szczecin ZUT professors were have been put among two per cent of world’s most influential scientists. ZUT is a good college;
  • At Wojska Polskiego the eko wyspa shop, offering a wide choice of eco and bio foods, has been open. It is a popular place;
  • Szczecin Syrenie Stawy arboretum has gained LED lamps and 21 CCTV cameras. The cost of this investment was 1.1m zloties;
  • Early 2021 wiecha is supposed to be put atop of the Morskie Centrum Nauki under construction to say that the building’s structure is done.

Nie upadnie

To nawiązanie do piosenki eurowizyjnej naszej Alicji Tracz pt. I’ll be standing. Francuzce gratuluję, choć jej piosneczka była ciut za infantylna, coś w rodzaju marsza przedszkolaków i to tych młodszych. Bardziej obawiałem się małej Rosjanki, bo jej piosenka i wykonanie mogły naszej Ali zagrozić. Młode Holenderki też miały dobry utwór i tak go wykonały. Jest jak jest, ale i tak dobrze, że nie wygrała Białoruś, Kazachstan czy mocno mauretańska piosenka z Hiszpanii. Tym niemniej polityka coraz głośniej puka do drzwi nawet takich konkursów i to nie jest dobrze. Naszym internautom dziękuję za wspieranie rodaczki, dzięki czemu zajęła 9. miejsce, co oznacza występ za rok bez eliminacji. No i bez hat-tricka przeszliśmy do historii Eurowizji Junior i nieprędko ktoś nas przeskoczy. Do tego teledysk do „I’ll be standing” obejrzało już na YouTube dziewięć milionów osób. Znaczy, dziesięciolatka z okolic Janowa Lubelskiego ma otwartą drogę do kariery. A jako szczecinianina cieszy mnie, że na wizytówkach wykonawców pokazano m.in. moje miasto. Naprawdę mamy się czym pochwalić i zapraszam was do nas.

Na nowych wodach/Uncharted waters

W jeszcze niemieckim Szczecinie były stocznie Vulcan i Oderwerke, których „czterokominowce” zdobywały prestiżowe nagrody. Po 1945 tradycje te kontynuowano: w stoczni Warskiego, budującej najnowocześniejsze wówczas statki świata; Parnicy; Jachtowej i Gryfii. Dziś ostała się tylko ta ostatnia. Powstała w 1948 roku jako remontująca wraki filia gdyńskiej stoczni. Choć „Gryfia” pojawiła się w jej nazwie już na początku lat 50. XX w. to oficjalnie stała się jej częścią w 1987 roku i mieliśmy SSR „Gryfia”. Oprócz remontów budowała też mniejsze jednostki, jak np jach „Mazurka” dla Barbary Piaseckiej Johnson. W 2014 połączono ją ze stocznią w Świnoujściu i teraz jest to MSR „Gryfia”. To znaczy, że ze szczecińskiej awansowała na morską, choć dalej jest remontowa. I właśnie teraz, po raz pierwszy na świecie, montuje w masowcu „Hagland Captain” napęd hybrydowy. W pracach uczestniczy szczecińskie biuro projektowe.

In German times Szczecin had Vulcan and Oderwerke shipyards and their four chimney ships won prestigeous awards. After 1945 these traditions were cultivated: by Warski shipyard that used to build world’s cutting edge ships; Parnica; Jachtowa and Gryfia. Of them only Gryfia is now left. Gryfia started 1948 as the wreck repair branch of Gdynia shipyard. And as „Gryfia” appeared in its name already in early 1950s only 1987 did it become official and the name was SSR „Gryfia”. Save from repairs it also built smaller vessels such as „Mazurka” yacht for Barbara Piasecka Johnson. In 2014 SSR „Gryfia” was merged with the Świnoujście shipyard and now the name is MSR „Gryfia”. Our shipyard got promoted as „M” is for „morska”, which means „from Szczecin to the sea”, it’s still a repair one though. And it’s MSR „Gryfia” that is mounting a hybrid propulsion on a „Hagland Captain” bulk cargo ship, which no shipyard in the world has done before. Szczecin R&D bureau is working on it too.

Instant news

  • Ryszard Markowicz, nauczyciel informatyki i matematyki w SP74 w Szczecinie zdobył, jako pierwszy Polak, Global Teacher Award;
  • W tym roku mija pięćdziesiąt lat od powstania szczecińskich Alibabek, czyli zespołu Hajduczki;
  • Zespół folklorystyczny Szczecinianie wygrał Konfrontacje Baletowe w Kołobrzegu i szykuje nowy teledysk na Boże Narodzenie;
  • Prawobrzeże doczeka się swojej mediateki na którą znalazły się środki w budżecie miasta;
  • Rozpoczęła się przebudowa dawnego gmachu RTV, który stanie się domem-ogrodem. Wykonawcą jest firma, która zbudowała Czarną Perłę.

  • Ryszard Markowicz, an IT and maths teacher in Szczecin primary school #74 is the first Polish man who won Global Teacher Award;
  • Fifty years ago Hajduczki, or Szczecin counterpart of Alibabki girlsband, came into being;
  • Folk dance Szczecinianie group won competition in Kołobrzeg and is preparing a new video for Christmas;
  • The Right Bank gets to see its Mediateka as money was found in the Szczecin budget;
  • Former Radio&TV building is being transformed into a garden-house. The company that built Black Pearl is responsible.

JP(E)G < HEIF

Wygląda na to, że tytułowy, stworzony w 1992 roku, format cyfrowego zapisu zdjęć powoli traci znaczenie. JP(E)G, bo o nim mowa, zrósł się przez te lata z komputerami a szczególnie z internetem. Z internetem, bo na naszych dyskach znaleźć też można sporo plików TIFF, GIF, PNG, ostatnio SVG. Jednak i tu za długo się nie ostanie, bo oto pojawił się nowy sposób zapisu obrazu, właśnie HEIF. Jest świeżynką, ale najnowsza wersja m.in. IrfanView już oferuje obsługujący go plug-in. W sieci są też jego konwertery. Na razie jednak jednostronne, tylko na JP(E)G. HEIF oferuje więcej możliwości od poprzednika, także jeśli chodzi o zawartość i liczbę rozszerzeń. I tak, na moim smartfonie ma rozszerzenie .heic, bo uwzględnia HEVC. Ale AV1 też może w nim być i tu rozszerzenie jest już inne. Znajdziecie to wszystko w Wikipedii. Istotne jednak jest to, że zapisane w nim zdjęcia, o tej samej rozdzielczości i robione przy tym samym oświetleniu, zajmują dwa razy mniej miejsca. Mają też, bez dodatkowych filtrów, żywsze kolory i jakość nie gorszą niż JP(E)G. Parę innych zalet też, ale te trzy są bodaj najznaczniejsze z punktu widzenia większości użytkowników. Zatem niebawem HEIF może na bardzo długo zagościć w naszych e-mailach i na dyskach. Właśnie dlatego już dziś warto się nim zainteresować. PS. To jednak idzie piorunem: HEIF ma już rywala zwanego FLIF! Też dobrze się prezentuje, przynajmniej jeśli chodzi o kompresję.

Agent JKM

Ostatnio dużo w telewizji Seana Conneriego, ale ten popularny acz wiekowy już aktor zmarł około dwóch tygodni temu. Większość zapamiętała go jako pierwszego Jamesa Bonda, ale dla mnie niedościgłym wzorem 007 był inny brytyjski szlachcic, Sir Roger Moore. Zresztą sam Connery chyba podzielał to zdanie, bo gażę za swoje dwa ostatnie Bondy przeznaczył na cele dobroczynne. Poza tym zagrał też w takich filmach jak „Nietykalni”, „Imię róży”, „Presidio”, „Indiana Jones i ostatnia krucjata”, „Twierdza” (z Cagem) czy „Osaczeni” (z Zetą-Jones). Tzw. polski ślad w jego karierze jest nikły, ot raptem dwa słowa w mowie Reja i Kochanowskiego. Konkretnie „ciągnij sznur”, które padły w „O jeden most za daleko”. Ktoś powie, że nie warto tego wspominać, ale w innym hicie „Polowanie na Czerwony Październik” po rosyjsku powiedział bodaj jedno słowo. Poza rolami teatralnymi i filmowymi został po nim syn Jason, który zastępował w roli Robin Hooda kultowego już Michaela Praeda. Mowa tu o serialu bijącym rekordy popularności w drugiej połowie lat 80. XXw. Na pewno Connery senior miał swój wkład w światowe kino.

Trzymając formę/Staying fit

Pisałem już, że północnozachodnie rejony naszego miasta prężenie się rozwijają. Jeszcze w tym roku ma być oddana do użytku pętla na Głębokim, ta na Szafera również idzie planowo. Można też już korzystać ze ścieżki rekreacyjnej dookoła jeziora Goplana. Zważywszy powyższe, nie trzeba dodawać, że pętla tramwajowa w Lasku Arkońskim już działa. Zmiany nie mogły zatem ominąć rejonu widocznego na zdjęciu Google Maps, czyli stadionu piłkarskiego KS Arkonia. Ten szczeciński klub czasy świetności, krótkie zresztą, ma dawno za sobą. Krótkie, bo tylko jeden sezon, w latach 60. XXw., Arkonia grała derby z ekstraklasową Pogonią. W tamtych czasach nazywała się też GKS Arkonia, ale to „G” odnosiło się do … MO i znaczyło „gwardyjski”. Była klubem wielosekcyjnym, dziś oferuje tylko piłkę nożną i wodną odnosząc znaczące sukcesy jedynie w tej drugiej. Stadion Arkonii był miejscem wielu wydarzeń nie tylko sportowych, bo przed pandemią odbywały się tam cykliczne wystawy psów. Na jednej z nich byłem, choć psa nie mam. Teraz na przylegającym doń pustym obszarze powstanie kompleks sportowy dla młodzieży: boisko treningowe, siłownia pod chmurką i m.in. bilard piłkarski. A to wszystko w otoczeniu przyrody, czyli udany mariaż natury i cywilizacji. Rośniemy!

As I already mentioned, parts of Szczecin in the North-West are growing fast. This year the Głębokie terminus is to be in commission, the one at Szafera is on schedule as well. The recreation path around Goplana lake has won many users within days. Given the above, I don’t need to say the Las Arkoński terminus is operational. Hence, the nearby area, pictured, couldn’t stay unchanged. This means KS Arkonia’s soccer stadium and this Szczecin club is way past its prime. Way past, as they played derby with the top league Pogoń only one season in the 1960s. It was then, too, the club’s name was GKS, but „G” stood for „gwardyjski” and had to do with MO, not mining. Arkonia had many sections with now only two, soccer and waterpolo, left and it’s waterpolo they are successful in. Arkonia’s stadium saw, before the pandemic, cyclical events such as a dog show and I was at one of them I don’t have a dog, though. Now the adjacent empty area gets the training pitch for young people, an al fresco gym and football bilard. All that surrounded by nature so it’s as good as it gets.

Gramy dalej/We play on

Naszej filharmonii nie przeszkadza szalejący koronawirus, bo oto ruszył jej internetowy kanał edukacyjny dla dzieci i młodzieży pn. EduFilharmonia. Przy jego pomocy młodzi i najmłodsi poznają dźwięki, instrumenty i kompozytorów. Nie tylko w teorii, ale i praktyce. Koncerty filharmonii będą dostępne w sieci na żywo, tzw. live stream, albo melomanom zwróci się za bilety. Płyta naszych muzyków z pieśniami Karłowicza też jest już w internecie, razem z teledyskiem do utworu „Zaczarowana królewna” ze świetnym wokalem Małgorzaty Walewskiej. Już 4 XII będzie internetowa transmisja koncertu pieśni Saint-Saensa i Schoeneberga. A bieżący rok zakończymy 18 XII koncertem C-dur opus 56 Beethovena i, dwa dni później, jego kwartetem smyczkowym cis-moll opus 131.

Szczecin philharmonics are undisturbed by the raging COVID-19 pandemic as they launched their educational YouTube channel for kids and teens. The channel familiarizes them with music, composers and instruments in theory and practice. The philharmonic concerts are gonna be streamed live or music lovers get their money back. The album with Karłowicz’s songs is also on stream together with the Zaczarowana Królewna video with great Małgorzata Walewska’s vocals. On 4 XII there is internet broadcast of pieces by Saint-Saens and Schoeneberg. And the year of 2020 closes with the Beethoven’s C-major concerto opus 56 on 18 XII and, two days later, string quartet opus 131 C-sharp minor of this composer.

Zagraj to jeszcze, Sam

Ostatnio pobrałem z App Store androidową apkę widoczną na zamieszczonym zrzucie ekranu. Dorastałem w latach 80., kiedy muzyka pop jeszcze dość obficie korzystała m.in. z dźwięków pianina/fortepianu. Celowo piszę o dźwiękach, bo na ogół wydobywano je z keyboardu. Tak, popularne „klawisze” to nie tylko beat, lecz takie instrumenty jak wyżej wspomniane, gitara, flet czy akordeon. No i zawsze można było zaimponować pani od muzyki zagraniem „na żywo” choć kilku nut z ówczesnych przebojów. A było ich całe morze. Ale ad rem. Wspomniana aplikacja służy nie tylko do słuchania i grania, na trzech oktawach, możliwej do określenia liczby nut. Można też zabrzdąkać jakąś własną, niezbyt skomplikowaną melodię. Nie można niestety zapisać jej do pliku. W wersji darmowej jest około 100 utworów a wersja płatna, która likwiduje reklamy, ma ich podobno tysiąc. Do ćwiczeń zachęca system nagród umożliwiający odblokowanie jednego lub więcej utworów za bezbłędne powtórzenie usłyszanej melodii. Dodam, że można ją zwalniać, gdyby klawisze migały za szybko. Dobra zabawa z odrobiną nauki, ale solfeż proponuje angielskie nazwy nut i lepiej wybrać uniwersalną notację z półtonami, czyli np. C#3. Do opanowania macie m.in. „Most na rzece Kwai” (B-B-C-B-D-D-C), „Take on me” tria A-ha i dzieła Mozarta. Życzę wam miło i pożytecznie spędzonego czasu, szczególnie jeśli nie kręci was, tak ostatnio modne nawet w kręgach uczelnianych, słowo na „w”.